Queenstown. Stolica sportów ekstremalnych.

Naszą przygodę w Nowej Zelandii rozpoczęliśmy w Christchurch i wynajętym samochodem przemierzaliśmy południową wyspę kierując się na Queenstown, po drodze zatrzymując się przy spektakularnych jeziorach Tekapo oraz Pukaki, a także przy najwyższym szczycie wyspy – Mt Cook. To właśnie o Queenstown, nazywanym światową stolicą sportów ekstremalnych, będziecie mogli poczytać w tym poście. No to zaczynamy!

IMG_3309

Czemu Queenstown zawdzięcza ten tytuł? Zaczęło się od skoków na bungy w latach 80-tych. A właściwie to początek był daleko od Nowej Zelandii, na wyspie Vanautu na Pacyfiku. Miejscowa ludność kultywowała tradycje skoków z wysokich, drewnianych konstrukcji, obwiązując sobie wokół stóp tylko pnącza. Ten odważny rytuał zainspirował grupę studentów, w tym pewnego nowo zelandczyka AJ Hacketta, do zaprojektowania liny, która służyłaby za bezpieczny odpowiednik pnączy używanych przez mieszkańców Vanautu. W 1987 roku, po wstępnych testach bezpieczeństwa, AJ Hackett w nocy wspiął się na wieże Eiffla, żeby rano skoczyć i pokazać światu, nad czym pracował. Jak można się domyślić, został aresztowany, ale wieść o jego wyczynie obiegła szybko świat. Niedługo potem otwarto pierwsze centrum skoków na bungee na świecie sygnowane jego imieniem, na moście Kawarau, niedaleko Queenstown. Dzięki temu Queenstown zostało światowo rozpoznawalnym miejscem, szybko zyskując etykietę stolicy turystyki przygodowej. Wraz z przybyciem turystów powstawały kolejne atrakcje dla żądnych adrenaliny, jak ziplines, white-water rafting czy latanie na paralotni. My skorzystaliśmy z jednej z nich, a był nią Shotover Jet.

IMG_3308
AJ Hackett Bungy na moście Kawarau
IMG_3305
Coronet. Paralotnie

Ponad milion osób przeżyło już tą ekstremalną przejażdżkę wyścigową motorówką na scenicznej rzece Shotover, znajdującej się zaledwie 10 minut od Queenstown. Nikt nie umarł. Uspokajało nas to, kiedy już bookowaliśmy to doświadczenie. Zobaczyliśmy parę miesięcy temu film na youtube, gdzie pokazana jest ta przejażdżka. Motorówka płynie z wysoką prędkością po krystalicznie czystej rzece, poprzez przepiękny, skalny kanion, omijając jego krawędzie czasem o zaledwie 10 centymetrów! Stwierdziliśmy, że musimy tego spróbować, pomimo faktu, że ta rozrywka jest dość kosztowna ($150). Ale przyjechać do światowej stolicy adrenaliny i nie doświadczyć niczego ekstremalnego? No way. Ubrani w płaszcze przeciwdeszczowe wsiedliśmy do motorówki, a świetnie wyszkolony kierowca (na usta ciśnie się dodanie “rajdowy”) robił nią obroty 360 stopni i podnosił nam mocno ciśnienie, przepływając, jak obiecywał filmik, przy samych krawędziach kanionu. Polecamy!

IMG_3302
Shotover Jet

Po takiej przejażdżce potrzebowaliśmy na odmianę czegoś spokojniejszego. Nie mogliśmy w Queenstown ominąć kolejki, która wjeżdża na pobliski szczyt, oferując malownicze widoki na całą zatokę i miasto. Było to bardzo spokojne i przyjemne doświadczenie. Na górze możecie również spróbować zjazdu na tzw. luge (polskie tłumaczenie – sanki, nie do końca odpowiada rzeczywistości) po specjalnych torach. Niektórzy pewnie nie nazwaliby tego sportem ekstremalnym, ale przy większej prędkości śmiem twierdzić, że adrenalina też może trochę podskoczyć. Szczególnie jak nie wyrabiasz na zakręcie, a z boku widzisz tylko krawędź za którą jest przepaść. Widoki swoją drogą są nie z tej ziemi. Nie wiadomo na czym się skupić, czy na jeździe, czy na widokach.

IMG_3306
Punkt widokowy w Queenstown, na który dostaniecie się kolejką.

Zanim przyjechaliśmy do Queenstown, tyle o nim słyszeliśmy, że założyliśmy, że to spore miasto. Jednak liczba mieszkańców jest taka jak Namysłowa, z którego pochodzę! Tylko 15 tysięcy ludzi mieszka tu na stałe. A jednak miasto ma własne lotnisko, jak i świetną bazę turystyczną. Zimą Queenstown staje się centrum sportów jak narciarstwo czy snowboard, a latem turyści często przyjeżdzają tu na piesze wędrówki i uprawiać sporty ekstremalne. Dzięki temu miasto jest popularną destynacją przez cały rok.

Oprócz świetnej bazy noclegowej, Queenstown może się również poszczycić dobrymi restauracjami. Numerem jeden jest popularny wśród odwiedzających Fergburger. Według wielu serwowane są tu najlepsze burgery na świecie. Spróbowaliśmy burgera z rybą, jeleniem i klasycznego cheeseburgera. Było dobrze, nawet bardzo, ale, czy były one najlepsze na świecie? Chyba nie. Wciąż warto spróbować, choćby dlatego że porównując do innych restauracji w mieście, ceny są bardzo przystępne. I może wasze odczucia będą inne niż nasze.

Zatrzymując się w temacie cen, przygotujcie się, że będzie dość drogo. Prosty posiłek dla jednej osoby to koszt ok $15 (no chyba że pójdziecie do pizzerii Dominos, której $6 dolarowa pizza zawsze ratuje). Polecamy zatrzymać się na noc poza miastem, co napewno zmniejszy koszty, a także da wam szansę zobaczyć okolice, które naprawdę są przepiękne.

Po dniu pełnym wrażeń nocowaliśmy w Glenorchy w hostelu YHA, do którego prowadzi długa, szutrowa droga bez żadnych świateł. Już myśleliśmy, że zabłądziliśmy, bo wydawało nam się, że w takim miejscu nie będzie żadnej cywilizacji. Jednak oddalony od wszystkiego hostel okazał się miłym zaskoczeniem, zaczynając od jacuzzi pod gwiazdami z widokiem na pobliskie góry, a kończąc na jednym z najpiękniejszych jezior, jakie widzieliśmy na całej wyspie, które znajdowało się praktycznie pod naszym domkiem. Wyjeżdżając z powrotem w stronę Queenstown miejcie przygotowane aparaty – ta trasa, która liczy około 50 kilometrów, jest uznawana za jedną z najpiękniejszych na całej wyspie.

IMG_3304
Droga z Glenorchy do Queenstown

Więcej zdjęć z Nowej Zelandii znajdziecie na naszym instagramie. Pakujecie już walizki do Nowej Zelandii?

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Queenstown. Stolica sportów ekstremalnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s