O jedzeniu w Australii

Postanowiliśmy napisać o tym co jest charakterystyczne dla Australii w kwestii jedzenia. Oczywiście w większych miastach znajdziecie restauracje oferujące przeróżne kuchnie świata. My zamierzamy jednak skupić się w tym poście na tym, co jest typowo Australijskie. Będzie trochę o najbardziej znanych potrawach, produktach i słodyczach.

Zaczniemy od najbardziej dziwnej rzeczy, której możecie tu spróbować. Mowa o Vegemite. Wyglądem przypomina Nutellę i smaruje się nim tost. Jednak w smaku już jej nie przypomina, o nie. Smak Vegemite jest bardzo intensywny i słony. Jest to pasta wytworzona z drożdży, warzyw i przypraw. Australijczycy uwielbiają Vegemite, dzieci zajadają się nim od kiedy tylko potrafią jeść i na prawdę im to smakuje. Cały ten “czarny smar” bogaty jest w witaminy z grupy B. Trzeba mieć jednak na względzie, że Vegemite zawiera bardzo dużo soli i należy smarować tost tylko jego cieniutką warstwą, aby dało się go zjeść. My kupiliśmy słoik z myślą, że jednak spróbujemy dać mu szansę, na przykład dodając na tosta z awokado, co naszym zdaniem jest najlepszą opcją. Natomiast mamy go już od 2 lat i niewiele z niego ubyło… ale przydaje się, gdy mamy gości z zza granicy i są na tyle odważni, aby go spróbować.

Jeśli mowa o Awokado, czy jak zdrobniale Australijczycy nazywają “Avo”. Awokado jest bardzo popularne i sprzedaje się go naprawdę dużo. Dodaje się je do wielu potraw i są podstawą australijskich śniadań. Klasyką jest tost z awokado i jajkiem.

IMG_0E580A1C0062-1
Awokado i Vegemite

Meat pie swoją tradycję zaczął w Wielkiej Brytanii. Cały koncept tego dania przywędrował tu właśnie z tego miejsca. Na stacjach benzynowych czy w sklepach jak 7-11 sprzedaje się je na ciepło jako fast-food. Polecamy Wam spróbować w Harry’s Cafe de Wheels słynnego Pie z puree z ziemniaka i groszku i z sosem pieczeniowym.

P9210124
Harry’s Cafe de Wheels

Kolejnym popularnym jedzeniem w Australii jest fish & chips. Po pierwsze, danie jest popularne przez wpływy brytyjskie, a po drugie, poprzez dostęp do świeżych ryb na wybrzeżu Australijskim. Jeśli zdecydujecie się na taki zestaw polecamy wybrać albo Australijską rybę Barramundi, albo Nowozelandzką Hoki. Naszym zdaniem tutejsze fish&chips jest dużo smaczniejsze niż jego odpowiedniki w Europie. Zapewne dlatego że tutejsze ryby są bardzo smaczne i świeże, a nie mrożone.

Untitled
Fish&Chips

Jeśli nie przepadamy za rybą, a mamy ochotę na mięso, polecamy wybrać wołowinę. W Australii możemy dostać naprawdę bardzo dobrej jakości wołowinę. Steki, burgery łatwo możecie zamówić w pubach i są naprawdę smaczne. Warto spróbować także Wagyu beef, która jest trochę droższa, ale smakiem warta swojej ceny. Jeśli chciecie spróbować klasycznego australijskiego burgera, to zamówcie burgera z dodatkiem buraka, a czasami dodatkowo jajka czy ananasa.

Jeśli potrzebujecie zjeść coś na szybko, to taką szybką przekąską bedą sushi rolls. W przeciwieństwie do Polski, tutaj sushi to taki niedrogi, smaczny fast-food. Duża rolka z rybą czy warzywami kosztuje ok 3 dolary. Dwie takie rolki i zazwyczaj człowiek jest najedzony. Na stacjach metrach oraz praktycznie wszędzie możecie dostać taką rolkę, którą łatwo i szybko możemy zjeść. Z tego co wiemy we Wrocławiu powstała knajpa sushi rolka – inspirowana chyba właśnie kulturą sushi w Australii.

Kolejna kategoria, która kulturowo jest istotna w Australii to owoce morza. Kiedy przychodzą święta, na przykład Wielkanoc czy Boże Narodzenie, to odświętnie je się owoce morza, najczęściej przygotowane na grillu. W sklepach krewetki sprzedaje się wówczas w ogromnych ilościach, i są wyeksponowane jak u nas Karpie przed Bożym Narodzeniem.

Na deser zajmiemy się słodyczami. Wybraliśmy kilka, naszym zdaniem, ciekawszych produktów i deserów. Chyba najpopularniejszymi ciastkami w Australii są Tim-Tamy. To dwa chrupiące kawałki ciastka wypełnione nadzieniem o danym smaku (a smaków jest multum) i oblane czekoladą. Produkowane już od lat 60-tych są ikoną Australijskich słodyczy.

IMG_2649
Tim Tam

Chyba najdziwniejszym Australijskim wynalazkiem (bo trudno to inaczej nazwać) w kategorii słodyczy jest fairy-bread. Fairy bread to po prostu biały chleb tostowy posmarowany masłem lub margaryną i posypany kolorową posypką (która nazywana jest tutaj “hundrets and thousands”). Brzmi to (i smakuje) według nas dość obrzydliwie. Jest to popularna przekąska na imprezach dla dzieci. Co ciekawe, nikt do końca nie wie jak fairy-bread powstał. Za to wzmianki o nim w gazetach datują już na lata dwudzieste.

Kolejną popularną słodką przekąską w Australii są Anzac Biscuits, czyli ciasteczka zrobione z płatków owsianych, mąki, cukru, masła i często także z dodatkiem wiórków kokosowych. Są bardzo smaczne, a ich historia jest dość ciekawa. Sama nazwa ANZAC to skrót od “Australian and New Zealand Army Corps”. W czasach I wojny światowej, kiedy żołnierze Australijscy walczyli z dala od kraju, ich żony wysyłały im te właśnie ciastka bo nie psuły się szybko i przez to wytrzymywały długą drogę morską.

Na święta, urodziny, celebracje na deser przygotowuje się tu Pavlovą. Ostatnio Pavlova zrobiła się popularna w wielu miejscach na świecie, ale oryginalnie pochodzi z Australii (choć i Nozozelandczycy roszczą sobie prawa do posiadania tego tytułu). Pavlova to po prostu tort bezowy z bitą śmietaną, udekorowany owocami, zazwyczaj truskawkami, malinami i jagodami. Australijczycy zwykle nie pieką bezy od podstaw, a kupują ją w supermarketach, gdzie są łatwo dostępne i dość tanie. Podobno nazwa tego deseru wzięła się od nazwiska primabaleriny Anny Pavlovej, która przybyła na tournee do Perth w późnych latach dwudziestych. Na jej cześć przygotowano właśnie taki deser w hotelu Esplanade. Nowozelandczycy za to twierdzą, że to oni pierwsi stworzyli Pavlovą podczas tournee tej samej baleriny w Wellington w 1926 roku. Kto był pierwszy? Chyba nigdy się nie dowiemy.

IMG_9858
Lamington

Ostatnią przekąską, którą opiszemy jest Lamington. To ciasto biszkoptowe pokrojone na kawałki, oblane czekoladą i obtoczone w wiórkach kokosowych. Jedna z wersji wydarzeń głosi, że deser został stworzony przypadkiem przez służącą Lorda Lamingtona, gubernatora stanu Queensland w latach 1896-1901. Biszkopt miał wpaść przypadkiem do garnka z rozpuszczoną czekoladą. Lamington nie był osobą, która marnowała jedzenie, więc biszkopt obsypano wiórkami kokosowymi, aby dało się go złapać łatwo rękami i nie usmarować czekoladą. Potem stał się popularny w całej Australii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s